W środę w klasach I-II, trzy dziewczynki obchodziły swoje urodziny. Oprócz oczywiście obdarowywania się cukierkami, postanowiłam poświęcić lekcję przygotowaniom kartek okolicznościowych dla jubilatek. Każde dziecko poprosiłam o przyniesienie plasteliny. Z domu wzięłam również kartki A4 i kredki, dla potencjalnych zapominalskich. Każdy uczeń usiadł w osobnej ławce, tak aby nie podglądali sobie prac. Taka lekcja pokazała mi, jak ważne dla dzieci jest poznanie drugiej osoby. Dzieci wiedziały co narysować lub ulepić z plasteliny dla koleżanek. Dziewczynki uwielbiają zwierzątka. Zatem najczęściej dzieci przedstawiały jubilatki z końmi, kotkami - ich domowymi pupilami, króliczkami. Również i ja wzięłam udział w zajęciach, gdzie tylko pomagałam uczniom w drobnych pracach manualnych. Antoninie podarowałam konika kolorowych snów, Oli serduszko z koniem i kwiatkami, zaś Zuzi myszkę, którą pomogły mi pokolorować pozostałe dzieci. Na koniec lekcji, wszyscy uczniowie obdarowywali jubilatki przygotowanymi przez siebie karteczkami. Dawno nie widziałam takiego zaangażowania jak podczas tej lekcji, co oznacza, że dzieci uwielbiają sprawiać sobie nawzajem radość. Istotnym elementem podczas lekcji, było dopytywanie się koleżanek o drobne szczegóły, jak np. ulubione kolory.
Blog dla wszystkich zainteresowanych nauczaniem etyki. O tym, jak przyjemnie przeprowadzić ciekawe lekcje dla uczniów i dla siebie!
piątek, 15 maja 2015
Urodzinowe obdarowywanie kartkami okolicznościowymi. Jak uszczęśliwić drugą osobę?
Dlaczego warto się uczyć? Konspekt lekcji dla klas IV-VI
Zasadnicze pytanie: dlaczego warto się uczyć? Chodząc do szkoły, każdy z nas wielokrotnie zadawał sobie to pytanie. Niejeden w końcu przedmiot jest nudny albo nauczyciel nie za fajny, uczą rzeczy niepraktycznych, a nawet jeżeli praktycznych to co mi po tym, że pouczę się o nim i być może raz w życiu mi się to przyda? To prawda. Jednakże, jest również coś jeszcze, takie małe, niewidoczne, ale gdzieś tam w nas siedzące i czasami nawet się uaktywniające: spełnienie, wewnętrzna satysfakcja, ambicja, możliwość rozwoju, łatwa adaptacja do zmiennych warunków życia i pracy, etc. O Czym mowa? Dzieci w klasach IV-V pracowały nad dwoma tekstami. Jednym z nich jest tekst z portalu racjonalista.pl oraz kilka zdań z pracy "O wolności" Johna Stuarta Milla. Uczniowie, podczas czytania tekstu poszukiwali jednocześnie odpowiedzi na pytanie zadane w temacie. Jak myślicie, jak sobie poradzili? A co Wy, Drodzy czytelnicy myślicie na ten temat? Lekcje kontynuujemy tym razem w poniedziałek i wtedy dzieci udzielą również odpowiedzi dlaczego według nich warto się uczyć, a może jednak, mimo wszystko nie warto?
Bez względu
na wszystko warto się uczyć i pogłębiać swoją wiedzę w różnych dziedzinach.
Według ostatnich badań
CBOS Polacy coraz bardziej cenią sobie wykształcenie. Dziewięćdziesiąt jeden
procent pytanych stwierdza, że kształcenie się opłaca. Jest to aż o piętnaście
procent więcej niż przed czternastu laty. Wynika z tego, że czym większy postęp
cywilizacji i im większa wolność jednostki, ludzie starają się, w
miarę możliwości, stawać się niezależni od innych i z tego względu pragną
zdobywać wiedzę, która pozwoli im znaleźć dobrze opłacaną pracę i uniezależnić
się finansowo.
Celina Makowska – nauczycielka
filozofii – twierdzi, że jeśli uczymy się rzeczy, które nas interesują, to
robimy to z ogromną chęcią i zazwyczaj osiągamy bardziej zadowalające wyniki,
niż gdybyśmy uczyli się rzeczy, o których wiemy, że nie będą nam w życiu
potrzebne. Możemy wtedy łączyć przyjemne z pożytecznym i nie tracić czasu na
rozrywkę – oglądanie telewizji, czytanie beletrystyki – po nauce, ponieważ
zaspokaja nam ona zarówno potrzeby oderwania się od świata w celu
rozluźnienia się i zabawy, jak i umysłu, czyli koniecznej pracy.
Epikur pisał, że „bezmyślnych
wyzwala ze smutku czas, mądrych logika”. Chciał nam przekazać, że jeśli
będziemy ludźmi mądrymi, chętnie pogłębiającymi naszą wiedzę, to z naszych
problemów zawsze wyswobodzi nas racjonalne myślenie i patrzenie na wszystko
przez pryzmat nauki. Jeśli zaś nie będziemy chętni do dążenia do mądrości, to,
gdy będziemy mieć dylemat i nie będziemy potrafili oprzeć się na żadnych
dowodach, a jedynie na domysłach i wierze w coś, czego nie da się wyjaśnić, to
ze smutku wyswobodzi nas jedynie czas, który jest ucieczką od problemów.
Jack London – „Martin
Eden”. Opowiada o biednym człowieku, któremu brak dobrych manier i przede
wszystkim wykształcenia. Zostaje jednak pewnego razu zaproszony do bogatego
domu na obiad i zakochuje się w córce gospodarzy, Ruth. To właśnie ona tak
diametralnie wpłynęła na bohatera, że postanowił zmienić swoje życie. Godziny
spędzone w bibliotece rozbudziły w nim ukrytą żądzę wiedzy, pochłaniał książki,
zaś ambicje i mądrości w nich zawarte rozbudziły w nim wrażliwość na otaczający
świat. Przestał być tylko robotnikiem, a stał się wykształconym mężczyzną,
niczym nieróżniącym się od mężczyzn z „wyższej klasy”.
Słowa francuskiego
pisarza i filozofa Bergsona – „Być inteligentnym, to bardzo męczące” – mają na
celu uświadomienie czytelnikowi, że bardziej opłacalne jest zdobywanie wiedzy i
oparcie się na dowodach, czyli życie w zgodzie z innymi, niżeli intelekt
opierający się na samodzielnym myśleniu i znajdywaniu, co rusz nowych
sprzeczności w dowodach naukowych. Jeśli będziemy inteligentnymi filozofami, to
mniej skorzystamy z życia, niż gdybyśmy byli ludźmi prostymi, opierającymi się
na dowodach i nieszukającymi „dziury w całym”.
Niekiedy uczniowie
sięgają po podręczniki, książki i encyklopedie tylko po to, żeby przypodobać
się rodzicom. Muszą dostawać dobre oceny, a potem przejść do następnej klasy, a w zamian
za to dostają od rodziców różne akcesoria – na przykład komputery, odtwarzacze
MP3, telewizory – lub tak zwane „ulgi” – wyjścia na imprezy czy opóźnienie
czasu powrotu do domu. Jest to jeden z dobrych sposobów zmuszenia młodzieży do
nauki – szantaż – „Jeśli dostaniesz świadectwo z czerwonym paskiem, to pozwolę
ci pójść na koncert”. Żyj chwilą, po co przejmować się tym, co będzie potem?
Żyj szybko, umieraj młodo!
Jak mawiał jeden z
najwybitniejszych terapeutów i myślicieli Bert Hellinger – „Mądrość jest owocem
długiej dyscypliny i ćwiczenia, jednak kto ją posiadł, ten ma ją bez wysiłku”.
Jego słowa uzmysłowiły mi, że mimo wszystko warto pogłębiać naszą wiedzę z
różnych dziedzin. Nauka daje nam satysfakcję, że wiemy coś, czego inni nie
wiedzą. Nasz cel, jakim jest posiadanie wiedzy, zasługuje na to, żeby przeżywać
długie lata nauki, więc powinniśmy ją zdobywać. Bo cóż jest bardziej
satysfakcjonującego niż dojście do obranego wcześniej celu, który wydawał się
niemożliwy do zrealizowania?
Nie ma wątpliwości, że
we współczesnym świecie młodzież, która lubi się uczyć jest uważana za wybryk
natury, a w potocznej mowie nazywa się takowe osobniki mianem „kujony”. Jest to
dla nich z jednej strony bardzo obraźliwe i stanowiące nie lada problem natury
psychicznej. Jednak po dłuższym zastanowieniu można dojść do wniosku, że jeśli
są to osoby młode, kochające wiedzę, ale odważne i niebojące się wyrazić
własnego zdania, to tak zwany „głód wiedzy” będzie wyraźną cechą wyróżniającą
ich spośród tłumu rozwydrzonych nastolatków, z których każdy mimo wszystko jest
taki sam.
Chyba nikt nie
zaprzeczy, że głównym celem w życiu każdego człowieka jest być szczęśliwym.
Najważniejsze jest to, żebyśmy w kilku ostatnich minutach naszego bytu na tej
planecie czuli się spełnieni i żebyśmy wiedzieli, że zrobiliśmy wszystko, co w
naszej mocy, żeby świat, na którym przyszło nam żyć stał się piękniejszy.
Najprostszą drogą do osiągnięcia tego celu jest wiedza, którą w prosty sposób
potrafimy przekazać innym, bo: „Jeśli coś można w ogóle zrozumieć, można to też
zrozumiale wyłożyć”, jak mawiał Albert Einstein. Jeśli otoczymy się kręgiem
osób miłujących wiedzę, z którymi będziemy dyskutować na różne tematy, to w
godzinie naszej śmierci będziemy się czuć tak szczęśliwi jak nigdy, czyli
osiągniemy nasz życiowy cel. Ponadto, jeśli będziemy dobrymi i wykształconymi
ludźmi, zostaniemy zapamiętani przez wiele pokoleń, co, bezsprzecznie, jest
marzeniem wszystkich ludzi, którzy choć trochę cenią sobie wartość każdego,
pojedynczego człowieka.
A więc warto? Może
lepiej liczyć na cud, lub – jak kto woli – miłosierdzie boga? Poczekajmy,
pieniądze na życie będą. Nie należy przejmować się sprawami tak materialnymi… W każdym
razie nie teraz. O, błoga niewiedzo, nieświadomości, naiwności! Fajnie tak
czasem być idiotą.
Tekst pochodzi ze strony: racjonalista.pl, do oryginału tekstu autora Sywula odsyłam tutaj.
„Mało kto zgodziłby się na to, by zostać
zamienionym w któreś ze zwierząt niżej zorganizowanych, w zamian za obietnicę
najpełniejszego użycia przyjemności, których to zwierzę doznać może; nikt
inteligentny nie godziłby się zostać głupcem, żaden wykształcony człowiek nie
chciałby być nieukiem, żaden człowiek mający jakieś uczucia dla ludzi i
wrażliwe sumienie nie chciałby być egoistą ani człowiekiem podłym – nawet gdyby
ich przekonano, że głupiec, tępak i łotr są bardziej zadowoleni ze swojego
losu niż oni ze swoje gonie zrezygnowaliby ze swej wyższości za cenę
najpełniejszego zaspokojenia tych pragnień, które z tamtymi dzielą. (…) Lepiej
być niezadowolonym człowiekiem niż zadowoloną świnią; lepiej być niezadowolonym
Sokratesem niż zadowolonym głupcem. A jeżeli świnia i głupiec są innego zdania,
to dlatego, że umieją patrzeć na sprawę wyłącznie ze swojego punktu
widzenia. Drugiej stronie oba punkty widzenia są znane”
[John Stuart Mill, Utylitaryzm. O wolności, przeł. M.
Ossowska, A. Kurlandzka,
Warszawa 2005, Wydawnictwo Naukowe
PWN, ss. 13-14]
Moja szkoła marzeń
Sprawiedliwość a prawdziwe zaangażowanie
W poniedziałek, jedenastego maja, prowadziłam lekcje etyki dla klas IV-V na temat "Moja szkoła marzeń". Na tablicy zapisałam dzieciom, cztery rozbudowane pytania, na które następnie poprosiłam by udzielili odpowiedzi. Przewidywałam te zajęcia na dwie lekcje, aczkolwiek uczniowie obecni na zajęciach zgodnie stwierdzili, że pytania potraktują jako zadanie domowe. Przyznam, że nie spodziewałam się takiej odpowiedzi i uporu z ich strony, aczkolwiek pozwoliłam dokończyć zadanie w domu. W ten sposób, w środę jeden z uczniów zaprezentował swoje zadanie domowe grupie w formie ładnie rozbudowanej wypowiedzi uzyskując ocenę celującą.
Jakie to pytania? Już przedstawiam:
1. Jaka jest według Ciebie szkoła, do której uczęszczasz? (czy lubisz ją, co w niej jest fajnego, jakie są relacje między uczniami i nauczycielami?)
2. Poczucie sprawiedliwości w szkole. Czy istnieje sprawiedliwość w ocenianiu? Jak zweryfikować (sprawdzić) czy dana ocena oddaje wkład ucznia w przygotowanie się do lekcji? (sprawdzian, kartkówka, zadanie domowe).
3. Jakie zmiany powinny nastąpić, by ulepszyć szkołę? Jaki zakres będą one obejmować? (np. system nauczania, system oceniania, brak zadań domowych).
4. Przedstaw opis wymarzonej przez siebie szkoły. Czy jest możliwe stworzenie szkoły, która będzie spełniała marzenia wszystkich dzieci na świecie?
Jak natomiast taki temat zajęć przeprowadzić w klasach I-III? Biorąc pod uwagę słoneczne dni jakimi darzy nas ostatnio maj, wyprowadziłam dzieci przed budynek szkoły. Rozdając wszystkim kredę, poprosiłam, by dobrali się w pary lub grupy, ewentualnie pracowali indywidualnie. Dzieci narysowały na asfalcie szkolnego boiska wymarzone przez siebie szkoły, które przede wszystkim powinny według nich uwzględniać ich potrzeby zabawy :) Na koniec lekcji, wszystkie dzieci zbierają się, by móc zobaczyć pozostałe prace koleżeństwa i wspólnie omówić zaprezentowane przez siebie szkoły.
Etykiety:
ethics,
ethics for children,
etyka,
etyka dla dzieci,
etyka dla każdego,
etyka praktyczna,
etyka w szkole,
konspekty lekcji,
play in ethics lesson,
school,
szkoła
środa, 6 maja 2015
Analiza sytuacji problemowych w bajkach Jean de la Fontaine
Dziś co nieco o analizie tekstu, a konkretnie bajek Jean de la Fontaine, uznanych już w zasadzie za klasyk literatury. W poniedziałek, w grupie klas IV-V, uczniowie po zapisaniu w zeszytach trzech pytań pomocniczych w analizie bajek, dokonywali samodzielnej jej interpretacji. Na biurku ułożyłam przygotowane zestawy bajek dla każdego ucznia. Dzieci mogły zatem dokonać wyboru bajki. Po dokonanej analizie, dzieci wymieniają się swoimi wybranymi przez siebie bajkami, dokonując interpretacji tekstu koleżanki/ kolegi. Dziś, uczniowie będą kontynuować lekcję, właśnie analizując bajki Jean de la Fontaine koleżeństwa. Na koniec, planuje wspólnie z uczniami zweryfikować wszystkie odpowiedzi i ustalić możliwe interpretacje.
Oto przykładowy zestaw pytań pomocniczych do analizy tekstów:
1. Opisz sytuację problemów przedstawioną w bajce Jean de la Fontaine. Na czym polega problem bohatera/bohaterów wiersza francuskiego pisarza?
2. Dlaczego bohater/bohaterowie wikłają się w problemy/kłopoty?
3. W nawiązaniu do przedstawionej w bajce sytuacji problemowe, wskaż podobne wydarzenie z życia codziennego.
sobota, 2 maja 2015
Słońce i Księżyc, czyli o zazdrości
Khoa Le, wietnamska autorka książek dla dzieci, wydała serię literatury dla najmłodszych. Wśród tytułów takich jak: "Potarganiec", " Brudasek", "Miodunka" czy ostatnio przeze mnie zrecenzowana książka "Beksa" jest również "Słońce i Księżyc". Słońce i Księżyc są siostrami. Pierwsza panuje w ciągu dnia, druga podczas nocy. Obie jednak są bardzo o siebie zazdrosne, co prowadzi do kłótni między nimi. Nie wiedziały, która z nich jest najważniejsza. Postanowiły to sprawdzić. Chciały zobaczyć, która z nich jest najbardziej lubiana. Słońce rozpoczęła zakład pierwsza. Świeciła intensywnie w dzień i w nocy. Na początku dzieci były szczęśliwe. Było ciepło i można było się bawić. Dokuczał tylko upał i brak snu ludziom. Dzieci prosiły Księżyc o zmianę Słońca. W końcu zaczęły usychać rośliny, które Słońce tak kochała. Wtedy zamieniła się z Księżyc. Początkowo ludzie byli zachwyceni zmianą. Nareszcie mogli udać się na wymarzony spoczynek. Księżyc jednak świeciła przez następne kilka dni, podczas których było ciemno i zimno. Dzieci poprosiły tym razem Słońce o zmianę Księżyc. Dziewczynki przekonały się, że obie są równie ważne dla innych.
piątek, 1 maja 2015
Zachcianki wymuszane płaczem
Każdy z nas czegoś pragnie. Co jednak, gdy to co pragniemy jest dla nas nieosiągalne? Staramy się mimo wszystko to zdobyć. Czasami mniej lub bardziej skutecznie. Jedno jest pewne: podejmujemy działanie zdobycia upragnionej rzeczy. Jednakże, nie zdajemy sobie równie często sprawy z faktu, iż to co posiadamy może nam się opatrzeć i znudzić. Niekiedy zdarza nam się również o takiej rzeczy zapomnieć. A gdy mimowolnie znów owej rzeczy nadajemy sens istnienia, znów pragniemy dany jakże teraz cenny artefakt posiadać (nie ma to jak istnienie według Berkeley'a - dopiero to co widzimy, naprawdę istnieje - ale czy na pewno? To już skłania do przemyśleń czy wszystko co widzimy, faktycznie istnieje?). Dzieci często wymuszają na rodzicach swoje zachcianki prośbami, krzykiem i płaczem. Tracąc cierpliwość przy intensywnym szlochaniu i chlipaniu dziecka można ulec jego prośbom. Można również atak historycznego posiadania przez dziecko owej rzeczy przeczekać lub przeczytać i omówić z nim przygodę Beksy i kotka Tłuścioszka!
Beksa to bohater książki autorki Khoa Le, który wiecznie płakał. Stąd przyjęło się go Beksą określać. Pewnego dnia, gdy nie udało mu się wymusić na mamie zakupu zabawki, którą już w swym dziecięcym ekwipunku posiadał, płakał tak długo, aż jego łzy zalały mieszkanie i pojawiły się w wodzie rybki. Gdy zmęczony płaczem zasnął, świat uległ nieoczekiwanym zmianom. Rodziców nie było. Łóżko z Beksą unosiło się na wodzie! Na szczęście z pomocą przychodzi domowy pupil - kot Tłuścioszek!
Książka dostępna jest w wersji 3D z bardzo fajna twardą okładką, która przyciąga uwagę dzieci. W środę dzieci zostały zaangażowane do czytania bajki na forum grupy, co wiązało się z nauką wzajemnego uważnego słuchania, przyglądaniu się i analizowaniu obrazków oraz nauką czytania. Książka jest idealna dla dzieci z młodszych klas, obrazki zachęcają uczniów do jej czytania, a krótkie zdania nie zniechęcają i nie przytłaczająca swoją ilością i formą. Przy okazji, każdy obrazek i opis do niego warto z dziećmi omówić. W ten sposób można z dziećmi podyskutować o tym czy zawsze wszystko co nam się podoba musimy posiadać. Czy płaczem da się wszystko wymusić. Czy należy dziecko karać w takich sytuacjach oraz czy kary są potrzebne w wychowaniu. Omówiliśmy sobie również różne metody karania w domach i zastanawialiśmy się czy są one adekwatne do zaistniałych sytuacji. Dzieciom lekcja bardzo się spodobała, kontynuujemy czytanie i interpretację kolejnych stron książki w najbliższy poniedziałek zmierzając do poznania uratowanego świata Beksy!
Przekornie... Czy wszystko jest czarne albo białe?
Na podstawie książki "Dobro i zło. Co to takiego?" przeprowadziłam dzieciom lekcje na podstawie pytań o uniwersalnie przyjęte zachowania w określonych sytuacjach. W obliczu złamania pewnych obowiązujących norm i zasad społecznych, rzadko zdarza nam się określać wyjątkowość niecodziennych zdarzeń, wprawiając nas niejednokrotnie w zakłopotanie. Do czego zmierzam? Do udzielenia np. odpowiedzi czy zawsze kradzież jest czymś złym? Albo czy zawsze należy mówić prawdę bądź słuchać rodziców? W jakich okolicznościach zdarza nam się kłamać w dobrej intencji bądź celu lub nie słuchać rodziców i czy zawsze takie zachowanie na przekór ogólnie przyjętym obyczajom jest czymś złym?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















